Doskonale pamiętam poranek, w którym postanowiłam, że muszę coś zmienić.
Stałam w łazience, patrzyłam w lustro i pomyślałam:
„Jak to możliwe, że wyglądam tak wykończona, skoro teoretycznie śpię wystarczająco długo?”
Worki pod oczami, szary koloryt skóry, to typowe spojrzenie osoby, która od dawna porządnie się nie wyspała. A przecież mój zegarek każdej nocy dumnie pokazywał „7 do 8 godzin”.
Na początku zwaliłam to na wiek. Człowiek nie robi się przecież młodszy, pomyślałam. Ale im dłużej patrzyłam na swoje odbicie, tym bardziej było jasne, że tu chodzi o coś innego.

Dlaczego okolice oczu zdradzają prawdę o naszym śnie
Być może znasz ten mały test, który teraz pokazuję każdemu:
Unieś lekko policzek dwoma palcami do góry.
Przytrzymaj przez 2 sekundy.
Czy nadal wyraźnie widzisz cień pod oczami?
Jeśli tak, to bardzo możliwe, że Twój sen nie był naprawdę regenerujący.
Dokładnie tak było u mnie.
Z czasem zrozumiałam, że nie chodzi tylko o długość snu, ale o jego głębokość. Nasza skóra, zwłaszcza ta delikatna wokół oczu, regeneruje się przede wszystkim w fazach snu głębokiego. Gdy te fazy są wciąż przerywane przez światło lub dźwięki, najszybciej widać to właśnie w okolicach oczu.
U mnie były dwa główne „złodzieje snu”:
f
ciągłe chrapanie obok mnie
oraz światło w sypialni, które nigdy nie było w 100% ciemne.

Dlaczego same kremy często nie wystarczają
Jak większość osób, najpierw zaczęłam tam, gdzie reklamy każą zaczynać: od kremów.
Krem pod oczy na cienie, serum na drobne zmarszczki, roller z kofeiną na opuchliznę. Szafka w łazience była pełna, a efekt raczej średni.
Dziś już wiem, dlaczego.
Wszystkie te produkty działają na powierzchni. Maskują, chłodzą, lekko napinają. Ale nie zmieniają nic w przyczynie: moim pofragmentowanym śnie.
Dopóki budziło mnie każdej nocy chrapanie albo przez roletę wpadało światło latarni ulicznej, żaden krem na świecie nie mógł sprawić, żebym rano nie wyglądała jak po nieprzespanej nocy.
Zrozumiałam jedno: jeśli chcę zmienić twarz, muszę najpierw zmienić swoje noce.

Prawdziwa przyczyna: skradzione fazy snu głębokiego
Zaczęłam wtedy dużo czytać o śnie głębokim. To, czego się dowiedziałam, było dość przerażające.
Nawet jeśli dalej śpimy, dźwięki takie jak chrapanie, ruch uliczny czy głośni sąsiedzi mogą skracać fazy snu głębokiego.
Resztkowe światło w sypialni, ekran telefonu, diody LED czy oświetlenie uliczne stale wysyłają ciału sygnał: „To jeszcze nie jest prawdziwa noc”.
Efektem są liczne krótkie wybudzenia i płytkie fazy snu, których rano zazwyczaj nawet nie pamiętamy.
To dokładnie wyjaśnia, dlaczego tak wiele osób „spędza 8 godzin w łóżku”, a mimo to ma cienie pod oczami, opadające powieki i chroniczne zmęczenie.
Zrozumiałam więc, że problemem nie są moje geny, tylko moje nocne otoczenie.

Źródło: www.bollsen.pl
Jak trafiłam na pakiet głębokiego snu BOLLSEN
W pewnym momencie, na forum o problemach ze snem, natknęłam się na dyskusję. Kilka osób pisało mniej więcej tak:
„Kremy niewiele dają. To, co naprawdę mi pomogło, to porządna maska do spania i dobrze dopasowane zatyczki do uszu.”
Nazwa, która przewijała się najczęściej, to BOLLSEN. Dokładniej: pakiet głębokiego snu BOLLSEN, czyli zestaw maski na głęboki sen oraz specjalnych zatyczek do uszu Life+ do spania.
Szczerze mówiąc, na początku byłam sceptyczna. Testowałam już tanie maski, które zsuwały się, uciskały albo przepuszczały światło. Zatyczki do uszu też próbowałam, ale albo bolały, albo bałam się, że nie usłyszę budzika.
Mimo to nie dawała mi spokoju myśl, że problem nie leży w mojej skórze, tylko w mojej sypialni. Zamówiłam więc zestaw i postanowiłam testować go konsekwentnie przez co najmniej cztery tygodnie.
Co sprawia, że pakiet głębokiego snu BOLLSEN jest tak inny
Już przy rozpakowywaniu zauważyłam, że to nie ma nic wspólnego z tanimi rozwiązaniami z drogerii.
Maska na głęboki sen
jest wyprofilowana tak, aby szczelnie przylegała wokół oczu
ale jednocześnie nie uciska powiek ani rzęs
jest miękka i naprawdę odcina nawet najmniejsze resztki światła
Po raz pierwszy miałam w sypialni wrażenie „prawdziwej nocy”, nawet jeśli na zewnątrz świeciły latarnie albo mój partner później zapalał światło na korytarzu.
Zatyczki do uszu Life+ do spania
są wykonane z bardzo miękkiego, elastycznego materiału
trzymają się tak, że bez problemu mogłam spać na boku
wyraźnie redukują dźwięki takie jak chrapanie czy hałas ulicy
a jednocześnie przepuszczają ważne sygnały, takie jak budzik czy głos dziecka
To było dla mnie kluczowe: nie chciałam być odcięta od świata, tylko obniżyć głośność do poziomu, który da się wytrzymać.
Moje pierwsze noce z maską i zatyczkami
Pierwsza noc była nietypowa. Musiałam przyzwyczaić się do spania w masce, a zatyczki poprawiałam jeszcze raz, aż w końcu było naprawdę wygodnie.
Ale już następnego ranka zauważyłam coś ważnego: nie miałam tego typowego uczucia, że „cały czas byłam na wpół obudzona”.
Po kilku dniach przyszedł kolejny moment „aha”.
Coraz częściej budziłam się sama, chwilę przed budzikiem, i czułam się bardziej klarowna. Chrapanie partnera teoretycznie nadal było, ale w moim uchu brzmiało już tylko jak tępe buczenie. A dzięki pełnej ciemności zniknęły te półsenne momenty, gdy na zewnątrz przejeżdżał pierwszy autobus albo gdzieś zapalało się światło.
Po mniej więcej trzech tygodniach przyjaciółka powiedziała do mnie:
„Wyglądasz jakoś świeżej, zmieniłaś coś w pielęgnacji?”
Zaśmiałam się, bo moje kremy były dokładnie te same co wcześniej. Jedyna różnica to był mój sen.
Co mówią inni użytkownicy
Podczas testowania pakietu głębokiego snu BOLLSEN regularnie czytałam opinie, żeby sprawdzić, czy inni mają podobne doświadczenia. Wiele osób opisywało bardzo podobne rzeczy:
„Nie wyglądam już każdego ranka jak po upadku z łóżka.”
„Mój mąż nadal chrapie, ale ja potrafię przy tym spać.”
„Jako mama dwójki dzieci zauważyłam, że z maską i zatyczkami szybciej zasypiam z powrotem, gdy w nocy ktoś wejdzie do pokoju.”
Oczywiście takie relacje są zawsze subiektywne i każdy organizm reaguje inaczej. Dla mnie jednak było uspokajające zobaczyć, że nie jestem jedyną osobą, u której pojawiła się realna różnica.
Jak dziś używam pakietu głębokiego snu
Wyrobiłam sobie prostą wieczorną rutynę, która jest zaskakująco łatwa:
Wietrzę sypialnię, przełączam telefon w tryb samolotowy, przyciemniam światło.
Zakładam zatyczki do uszu i szybko sprawdzam, czy wszystko jest wygodnie ułożone.
Nakładam maskę na głęboki sen tak, aby przy krawędziach nie było widać żadnego światła.
Kilka głębokich oddechów i pora spać.
Całość zajmuje mniej niż dwie minuty, ale działa jak mały „przełącznik rytuału snu głębokiego”. Mój organizm już wie, że kiedy są maska i zatyczki, to naprawdę jest cisza.
Gdzie kupić pakiet głębokiego snu BOLLSEN
Swój zestaw zamówiłam bezpośrednio u producenta. Dzięki temu miałam pewność, że dostaję oryginalny pakiet głębokiego snu BOLLSEN, a nie jakąś tanią imitację, która wygląda podobnie, ale nie zaciemnia porządnie i nie jest wygodna.
Na stronie producenta regularnie pojawiają się promocje oraz zestawy dla par lub dla osób, które używają ich częściej. Niektórzy korzystają z maski także na drzemki w ciągu dnia lub w podróży, bo w samolocie czy hotelu chcą mieć taką samą ciemność i spokój jak w domu.
Ważne: BOLLSEN nie obiecuje cudów z dnia na dzień. Efekty mogą się różnić w zależności od osoby. Dla mnie jednak była to pierwsza rzecz, która trafiła w prawdziwą przyczynę: zaburzony sen głęboki przez światło i hałas.
Moje wnioski po kilku miesiącach
Dziś, kilka miesięcy później, moje cienie pod oczami oczywiście nie „zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki”. I to nie jest przekaz, który chcę tu sprzedawać.
Zmieniło się coś innego:
Mam wyraźnie więcej nocy, po których czuję, że naprawdę spałam głęboko.
Rano wyglądam mniej na opuchniętą i nie potrzebuję już tyle makijażu, żeby wyglądać na „obudzoną”.
Przede wszystkim w ciągu dnia jestem bardziej cierpliwa, bardziej skupiona i ogólnie znów bardziej sobą.
Dla mnie pakiet głębokiego snu BOLLSEN nie był kolejną „beauty nowinką”, tylko brakującym elementem w moim śnie.
Jeśli widzisz w moim odbiciu siebie i myślisz, że Twoje cienie pod oczami to tylko „złe geny”, być może warto najpierw przyjrzeć się swojemu snu.
Mi dało to więcej niż jakikolwiek nowy krem w łazience.

Jeśli chcesz spać lepiej w nocy, mimo że Twój partner chrapie albo wokół Ciebie jest głośno:
Tutaj znajdziesz wszystkie informacje o rozmiarach, sposobie użycia i opiniach klientów:
Zobacz BOLLSEN Life+ w sklepie online




